poniedziałek, 28 kwietnia 2014

Błahe nastoletnie problemy

Ładny dzień, park, piwo ( pite w miejscu dozwolonym!), rozmowa o życiu, o decyzjach i nastoletnich problemach . O.o!


źródło

Nie mogę zrozumieć czemu nastoletnie problemy powszechnie uważane są za mniej ważne i błahe. Słucham dorosłej metryką nastolatki, jak to nie wie czy warto brnąć w związek, który trwa już 4 lata. Jest znudzona, bark jej wyzwań, chociaż wie jak wartościowym jest czas spędzony z drugą osobą. Uderza mnie jej samoświadomość, analiza sytuacji i ewentualnych skutków. Nie widzę dzieciaka z podejściem " tego kwiatu to pół światu". Widzę młodą osobę, która jest w kropce, bo miota się przed podjęciem trudnej decyzji: brnąć dalej czy zranić i próbować szczęścia z kimś innym. Trzymać się znanej, choć nie do końca wygodnej drogi czy skręcić w nieznane.

Nie dalej jak kilka tygodni temu podobną rozmowę przeprowadziłam z  już daawno nie nastolatką. Różniły się realia, ale sedno było dokładnie takie samo: stać w niewygodnym miejscu czy zmieniać i realizować swoje potrzeby?

Nastoletnie problemy....... skąd pewność, że są błahe?