wtorek, 12 listopada 2013

Avon Mega Effects Mascara update

M: czy jesteś zadowolona z tuszu do rzęs Avon Mega Effects Mascara?
ja:......... yyyyyyy. Niech zgadnę... nie napisałam o tym? :/

Ależ oczywiście, że nie napisałam o tym. Wyszedł mój słomiany zapał, jak zawsze. Ale..ale na swoje usprawiedliwienie mam tylko tyle: nic wyjątkowo pochlebnego do powiedzenia nie miałam. A przecież zasada głosi: nie masz nic miłego do powiedzenia, to się nie odzywaj. Zasada bez żalu zostanie złamana, bo padają dodatkowe pytania od publiki x)

Pamiętacie o czym w ogóle mowa? Dla przypomnienia dokładnego wyglądu można zerknąć tutaj




Opakowanie: jest kosmiczne, ale utrzymane w ładnej i miłej dla oka kolorystyce.

Szczoteczka: na swoje usprawiedliwienie mogę tylko powiedzieć...STARAŁAM SIĘ! ale poległam :/ podziwiam zręczność użytkowniczek tego "cuda". Rzęsy mam dość podatne na podkręcenie, ale za pomocą tej szczoteczki nie potrafię wyczarować nic poza nie wartą zachodu rozpaczą więc po co się gimnastykować, szczególni o 6 rano :/ Ja kosmicznemu wynalazkowi mówię nie, nie,  nieeeee!

Konsystencja/ Trwałość: Tusz sam w sobie jest przyzwoity. Ani zbyt mokry, ani zbyt suchy, w sam raz. Trwałość też jest przyzwoita- nie kruszył się i nie robił pandy pod oczami. Nie bylo też problemu ze zmywaniem.

Cena:  regularna cena to 29.99, ale w zależności od katalogu może ulec zmianie. Wiadomo Avon i jego słynne promocje ;)







Podsumowanie: 

Producent twierdzi: " Maskarowa rewolucja!  [...]szczoteczka, która dopasowuje się do naturalnego kształtu rzęs. Ergonomiczna zginana rączka zapewnia łatwą aplikację. Ultraczarne silikonowe pigmenty dają efekt megaintensywnej czerni."  

Moje zdanie: Aplikacja do łatwych ani przyjemnych nie należy. Zdecydowanie nie tworzy efektu WOW. Co do koloru...czerń jak czerń, naprawdę nie widzę w niej nic rewolucyjnego.
Czy polecam? Osobom o akrobatycznych umiejętnościach- tak. Pozostałym, które życzą sobie porządnego efektu podkręconych i dobrze rozdzielonych rzęs, zdecydowanie nie.

9 komentarzy:

  1. Jakoś od początku jej istnienia na rynku nie byłam do niej przekonana - po co producenci robią takie zabawki które nazywają kosmetykami...?
    ________________________________________________
    http://rozowyswiatmarthe.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jakoś muszą przyciągnąć uwagę klienta. Szkoda tylko, że to takie rozczarowanie:/

      Usuń
  2. Gdy pierwszy raz zobaczyłam reklamę tego tuszu już wiedziałam, że jest to bubel.
    Nominowałam Cię do tagu Liebster Blog i zapraszam serdecznie do wzięcia udziału :)
    http://madeline-kosmetycznie.blogspot.com/2013/11/tag-liebster-blog.html

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. WOW! dziękuję:) na pewno wezmę udział.

      Usuń
  3. Kiedy pierwszy raz widziałam ją w katalogu, przez chwile zastanowiłam się nawet czy jej nie zamówić, ale po chwili doszłam do wniosku, że malowanie nią musi być kosmiczne. Jak widać nie pomyliłam się, akrobatycznych zdolności w malowaniu nie posiadam :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Doskonale Cię rozumiem. Niby ciekawie wygląda i już chce się ją mieć, ale rozsądek podpowiada swoje:) Ja zwyczajnie postanowiłam zignorować zdrowy rozsądek ;)

      Usuń
  4. Miało być oryginalnie i fajnie a wyszedł bubel :P firmie chyba wyszłoby na dobre gdyby po prostu stworzyli jakiś dobry tusz w normalnym opakowaniu zamiast wymyślać takie coś. Z tego co pamiętam to avon już kiedyś wypuścił jakiś tusz czy inny kosmetyk w takim kosmicznym opakowaniu i opinie nie były zbyt pozytywne. Nie uczą się na błędach ;D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przy okazji zapraszam do tagu, do którego wskazałam cię u siebie ;)

      Usuń