czwartek, 12 września 2013

ulubieńcy lata

Skąd wiem, że lato odchodzi? Poza oczywistą zmianą pogody, zmieniają się potrzeby mojego ciała.
Do łask wracają skarpetki ( jestem potwornym zmarzluchem), a ulubiony krem przestaje mieć odpowiedni kolor. Spędzam więcej czasu robiąc poranny makijaż i komplementując garderobę.

 Dziś przedstawię wam moich niekwestionowanych ulubieńców lata 2013 :) Dzięki nim lato było przyjemne.


1. Krem tonujący z filtrem


Kosmetyki z filtrem Uriage poznałam rok temu i polubiłam na tyle by do nich wrócić. Tegoroczne lato wysmarowałam kremem tonującym z SPF 50 w kolorze opalony beż, który wcale nie był ciemny.
  • łatwa aplikacja
  • wyrównuje cerę
  • dobrze nawilża- nie potrzebowałam dodatkowego kremu nawilżającego
  • oprószony pudrem zostaje na skórze przez cały dzień
  • nie zapycha
  • ma przyjemny zapach
  • kryje całkiem przyzwoicie, ale nie ma się co oszukiwać, że zakryje wszystkie niedoskonałości. Do mocno zaczerwienionych zmian potrzebne jest wspomaganie w postaci korektora.
  • właściwie.... nie widzę słabych stron :)
  • idealnie zastępował mi podkład

2. Korektor  pod oczy- Golden Rose Liquid Concealer

Cudownie długie poranki spędzone w łóżku, słońce i relaksująca atmosfera sprawiły, że moje cienie pod oczami zminimalizowały się :)
Potrzebowałam tylko odrobinki korektora, żeby odświeżyć spojrzenie. Korektor Golden Rose jest bardzo dobry by zakryć niewielkie cienie pod oczami i zakryć niewielkie zmiany.

3. Zwiewne spódnice/sukienki

Nie wyobrażam sobie gorącego lata bez zwiewnych sukienek. Piszę to ubrana w bluzę i długie spodnie...już mi brak ciepła :(

4. Japonki/sandałki

 Przewiewnie, wygodnie i ładnie przy okazji. 3 w 1nym bardzo do mnie przemawia.



Lista nie jest długa, bo też pora roku sprzyja minimalizmowi kosmetycznemu i garderobianemu :)
Uwielbiam stosować zasadę mniej znaczy więcej :)

A jacy są Wasi ulubieńcy lata?



6 komentarzy:

  1. Też już czuję zmianę pogody, gdyż bez skarpet czy kapci po domu nawet chodzić nie mogę :)
    A moim ulubieńcem lata, tak jak u Ciebie, były wszelkiego rodzaju sukienki i spódniczki, w tym roku pokochałam je bezgranicznie i teraz rozpaczam, że będę musiała się z nimi rozstać!
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Och pogoda zdecydowanie płata figle. trzeba łapać ostatnie ciepłe dni i wykorzystywać je na spacery.
      Jedyne pocieszenie jest takie, że lato wróci;) A może warto pomyśleć o kolorowych rajstopach do jesiennych spódnic? tak na przekór aurze.

      Usuń
  2. Moim numerem 1 w tym sezonie wiosenno-letnim są baleriny-meliski! Lekkie, miękkie, przewiewne (całe są z dziurek) sprawdziły się rewelacyjnie zarówno na wakacyjnych wypadach (szczególnie z małym podręcznym bagażem, gdzie nie było miejsca na inne buty, a meliski nie boją się wody, więc zastępowały i klapki pod prysznic i kalosze;)) , jak i w pracy, kiedy nie bardzo mogłam być w sandałach.
    A przy tym są śliczne i pasują dosłownie do wszystkiego! Nie wyobrażam sobie bez nich kolejnego ciepłego sezonu:)

    OdpowiedzUsuń
  3. Melisy kuszą mnie swoim wyglądem, ale trochę odrzucają ceną :( muszę zapolować na nie podczas wyprzedaży. A Ty gdzie swoje kupiłaś?

    OdpowiedzUsuń
  4. W którymś sklepie internetowym na jakiejś wyprzedaży w marcu; to była ostatnia para modelu sprzed jakiś 2 sezonów więc kosztowała tylko 100 zł:) W tę zimę będę robić kolejne polowanie!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. w takim razie przyłączam się do polowań :)

      Usuń