czwartek, 19 września 2013

małe szczęścia

Do eksperymentu przekonała mnie chwila. Chwila, która uświadomiła mi jak często nie doceniam codzienności i jej piękna. 
Buszując po sieci natknęłam się na świetną blogerkę Alinę z design your life, która idąc za przykładem innego blogera (wpis tutaj), postanowiła przez ponad 4 tygodnie zapisywać rzeczy, które sprawiały jej radość bądź satysfakcję.

Zainspirowana ich efektami, postanowiłam podjąć 30 dniowe wyzwanie i przeprowadzić eksperyment na sobie.


Zasady


Co wieczór zapisujemy jedną rzecz/ zdarzenie, które sprawiły radość/ satysfakcję/ pozytywną reakcję. Zapisywana rzecz nie musi być czymś wielkim, nawet drobnostka, dzięki której uśmiech pojawił się na twarzy, się liczy.
Tylko tyle albo aż tyle :)

Dziś ucieszyło mnie:


19.08.13   Smoothie ze spiruliną i jego niebiesko-zielona barwa ;)
20.08.13   Kolacja przygotowana specjalnie dla mnie ;)
21.08.13   Praca- poczucie zrobienia czegoś dobrze
22.08.13   rozmowa
23.08.13   Pichcenie smakołyków
24.08.13   Spotkanie w gronie rodziny..... sama nie mogę uwierzyć, że to mówię ;)
25.08.13   kwiaty
26.08.13   wieczorny spacer
27.08.13   placki ziemniaczane z łososiem made by M.
28.08.13   spotkanie z moimi laskami :*

29.08.13   dobra lektura
30.08.13   niespodziewany komplement

31.08.13   ploteczki z siostrą
1.09.13    zakupy

2.09.13    niespodziewana wizyta
3.09.13    orientacja w terenie ;)

4.09.13    dawno niewidziane twarze
5.09.13    grzybobranie

6.09.13   "Porachunki" i Jason Statham

7.09.13   spacer i pogaduchy

8.09.13   powrót do domu

9.09.13   pesto :)
10.09.13 poranna jazda samochodem x)
11.09.13 kwiaty
12.09.13 smakołyki

13.09.13 pasażer na gapę
14.09.13 dobre kino w wyśmienitym towarzystwie
15.09.13 warsztaty Smakoterapii
16.09.13 przytulanki podczas wspólnego oglądania tv

17.09.13 powrót do domu



Konsekwencja zapisywania

To jest trudne! Wyrobienie w sobie nawyku zapisywania sprawiło mi kłopot. Daleka jestem od stwierdzenia, że odniosłam w tym sukces. Może powinnam zapisywać w telefonie, ale nie potrafię traktować telefonu jako notatnika. Hmmmm może to dlatego, że wielofunkcyjność teraźniejszych urządzeń zwyczajnie mnie nie przekonuje. Zapisywanie haseł w kalendarzu, który pęka w szwach od innych notatek też nie jest najlepsze.

Co dla mnie wynika z eksperymentu?

Bywały dni, kiedy trudno było wybrać coś pozytywnego ( fabrycznie jestem raczej pesymistycznie nastawiona do świata ;) Jednak zaczęłam zwracać uwagę na drobiazgi, szczególnie w ciągu dnia. Zwracałam uwagę na momenty, w którym szczerzyłam się sama do siebie i wiedziałam, że to będzie "TO". Ale, żeby nie zasłodzić, a prawdę i tylko prawdę mówić- wyzwanie nie jest łatwe. Jednak z całą pewnością będę kontynuować :)




5 komentarzy:

  1. Ale mnie zainspirowałaś! Sama też tak zacznę robić! :)

    Dodaje do obserwowanych ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Brzmi bardzo optymistycznie, więc chyba i sama spróbuję:)

    OdpowiedzUsuń
  3. Kurcze, wygląda nieźle;) Dobry plan na jesienne dni! Trzeba spróbować:)) Zacznę po powrocie z urlopu, bo teraz to trochę bez sensu, mogłabym już "urlop" wpisać na najbliższy tydzień, kiedy na niego czekam i kolejny, kiedy na nim będę!:)

    OdpowiedzUsuń