czwartek, 27 czerwca 2013

skoro wiem, że nie działa...czemu kupuję?

Zastanawiam się czasem jak radziły sobie nasze babki i prababki, które nie miały dostępu do różnorakich kosmetyków. Jak pielęgnowały i upiększały skórę, bez całego arsenału specyfików, które oferuje współczesny rynek?

Dziś podczas "cieszenia oka" w Douglasie, koleżanka wzięła do ręki balsam antycellulitowy. 
Moja reakcja była natychmiastowa- "nie oszukuj się, nie zadziała."
A. uśmiechnęła się- "niestety wiem:/"

Jak to jest, że wiemy, no dobrze, zdajemy sobie sprawę, że mazidło jest nieskuteczne, a i tak zdarza nam się je zakupić?

Sama jestem dobrym przykładem osoby, która niezliczoną liczbę razy dała się nabrać/ postanowiła wyłączyć krzyczącą podświadomość/ poddała się marketingowi firm kosmetycznych.

Doskonale wiem, że balsam na cellulit nie zadziała, ale zdarza mi się go kupić. 

DLACZEGO? 

  • Z całą pewnością dlatego, że lubimy wierzyć w cudowne specyfiki- najlepszym przykładem są mazidła wyszczuplające albo sklejające rozdwojone końcówki. Serio?! Coraz częściej dociera do mnie, że producenci mają konsumenta za idiotę :/

  • Co więcej jesteśmy...jakby to ująć, a nikogo nie urazić...LENIWE, albo troszkę nam się nie chce ;) Brak czasu, natłok obowiązków, czy też zwyczajny brak zainteresowania tematem, powodują, że dążymy do uproszczenia pielęgnacji. Oczywistością jest, że łatwiej sięgnąć po kosmetyk gotowy, ładnie zapakowany, pachnący i obiecujący fantastyczne efekty. To jest ABSOLUTNIE ZROZUMIAŁE!!!

Jednak są sprawy, w których pójście na skróty nie daje zamierzonych efektów lub efekty nie są zadowalające. Warto jest wysilić się i poszukać skutecznych sposobów.

Skóra jest największym organem naszego ciała. Codziennie "nakładamy" na nią specyfiki, których działanie ma za zadanie upiększyć, wygładzić, dodać blasku, jednym słowem ulepszyć ją. Niewiele osób zadaje sobie pytanie co tak naprawdę zawierają kosmetyki i jak wpływ długoterminowy mają na naszą skórę, a nawet na cały organizm. 

Może jednak warto zweryfikować zawartość łazienkowej półki i zaprzyjaźnić się z babcinymi urodowymi trikami? ;)





* cieszenie oka- potocznie zwane oglądaniem asortymentu lub zwiedzaniem sklepu ;) kosmetyki wyglądają cudownie, lubię je podziwiać. Dodatkowy powód do dumy stanowi fakt, że nic nie kupiłam :D


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz