poniedziałek, 24 czerwca 2013

poniedziałkowa męczarnia a nie motywacja?

dzisiejszy poniedziałek.... NIE BYŁ ZŁY!

sama nie wierzę, ale tak właśnie było! O.o!

Oczywiście nie było idealnie! Nie obyło się bez zaspania!

Jak to jest, że mając na głowie milion obowiązków, wyrabiając 200% normy- wstajesz przeklinając budzik, ale wstajesz. Wystarczy odrobina luzu, zapach urlopu, powiew wakacji i ignorujesz budzik, mamrocząc jeszcze 2 minuty....i okazuje się, że za 20 min powinnam być w drodze do pracy!




JAK???? NO PYTAM JAK????





Pocieszenie nadeszło szybko:
  1. nie utknęłam w korku :)))
  2. na parkingu czekało na mnie miejsce idealne :)))
  3. praca opóźniła się o całe 15 min, NIE Z MOJEJ WINY!, dając mi czas na spokojne zaplanowanie dnia i wypicie herbatki x)
  4. dzień w pracy okazał się krótszy niż myślałam.... :)))
  5. nie zmoczył mnie deszcz
  6. a w lodówce mam aktualnie zapas soku arbuzowego, home-made oczywiście ;)



ach i jeszcze jedno








Z pełną odpowiedzialnością stwierdzam, że to był dobry dzień :)


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz