niedziela, 10 lutego 2013

Spirulinowa maseczka i mania wcierania!

Miało być w tym miesiącu o maseczkach:) Oto ona: maseczka ze spiruliną ;)





Być może nie wygląda zachęcająco, ale działa fantastycznie. Idealnie wygładza i koi. Uwielbiam ją za przyspieszanie gojenia zmian :) Wulkany zwyczajnie szybciej po niej znikają. Przez jakiś czas zupełnie zapomniałam o spirulinie, ale jak zwykle wracam do jej używania z podkulonym ogonem.



Do wykonania potrzebujemy:



  • spirulina - 2 łyżeczki*
  • peeling ze skały wulkanicznej - 1 łyżeczka
  • olej arganowy - 1 łyżeczka
  • kolagen i elastyna - 2/3 krople
  • woda - do uzyskania pożądanej konsystencji, czyli gęstej masy



*mówiąc o łyżeczce nam na myśli zwyczajną łyżeczkę do herbaty

Wszystkie składniki mieszamy ze sobą do uzyskania pożądanej konsystencji gęstej masy. Trzymamy na twarzy ok 20 min. Często spryskuję twarz hydrolatem, kiedy maska wysycha mi na twarzy. Całość zmywamy letnią wodą. Warto jest zmywać maseczki algowe pod prysznicem, przez co unikniemy zielonych plamek w całej łazience.

Spirulina, znienawidzona przez niektórych za swój rybi zapach, jest bogatym źródłem witamin i minerałów. Szczerze mówiąc mi zapach zupełnie nie przeszkadza,faktycznie jest troszkę dziwny, ale łatwo się do niego przyzwyczaić. 



Jak czytamy na zsk: "spirulina intensywnie nawilża wysuszoną i zmęczoną skórę całego ciała, powodując zadziwiające efekty już po pierwszym zastosowaniu
  • odżywia i ujędrnia
  • poprawia wygląd i koloryt skóry
  • likwiduje trądzik oraz zmiany skórne spowodowane trądzikiem
  • likwiduje niepożądane wypryski przebarwienia oraz zaczerwienienia
  • przynosi ukojenie popękanej i łuszczącej się skórze
  • wspomaga likwidację cellulitis
Spirulina działa na skórę jak serum,  które maksymalnie i natychmiast po kuracji poprawia ukrwienie, reguluje czynności gruczołów łojowych, poprawia koloryt skóry oraz jej wygląd, co zauważalne jest niemalże natychmiast. Przy tym pomaga regulować równowagę równowagę kwasowo – zasadową, dzięki czemu cera staje się elastyczna. Wzmacnia naczynia krwionośne, chroniąc je przed pękaniem.
Spirulina nie tylko skutecznie zapobiega powstawanie na skórze znienawidzonych cienkich czerwonych „pajączków” ale również wzmacnia płaszcz wodni-lipidowy skóry, który chroni ją przed szkodliwym wpływem środowiska. Zawarty w tym produkcie kwas alginowy oczyszcza tkanki z produktów przemiany materii.
Dzięki właściwością odżywczym i ściągającym pory, maseczka z alg nakładana jest np. po zabiegach oczyszczających skórę lub do zabiegów mających na celu maksymalne odżywienie skóry."


Kolejnym składnikiem jest peeling ze skały wulkanicznej, który ,dzięki delikatnemu masażowi podczas zmywania maseczki, usuwa martwy naskórek. Co więcej, przez jego dodanie otrzymujemy 2w1 dla leniuszków ;)


Dziś dołączyłam do akcji  Anwen Mania wcierania.


źrodło

Pomiędzy 10.02 a 6.03 będę wcierać Jantar. Akcja ma na celu motywowanie do użycia wcierek, ale także udokumentowanie działania poszczególnych preparatów.


włosny z rana, wyschły same, bez czesania

Moje pasemko kontrolne ma 26 cm, a odrost 11mm. 


4 komentarze:

  1. Zmotywowałaś mnie!
    Dziś ja eksperymentuje z wcieraniem i maskowaniem, ale włosów - długo się nie mogłam przekonać do jajka na włosach i olejku rycynowego (jestem jasną blondynką, a wiele osób mówi, że dość mocno przyciemnia włosy), ale postanowiłam dziś wreszcie spróbować zamierzam wcierać na skalp olejek rycynowy a potem na całość nałożyć maseczkę z nafty kosmetycznej, żółta i łyżeczki olejku. Zabieg robię wieczorem, ponieważ liczę się z tym, że mycie włosów po nim zajmie trochę czasu, ale myślę że mój Radical, który nieźle oczyszcza poradzi sobie z tym jakoś;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Będzie co zmywać ;) Nigdy nie stosowałam Radicalu, ale możliwe, że będziesz musiała umyć dwa razy. Wcieraj, wcieraj ;) Koniecznie informuj o efektach :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Dwa razy to mało powiedziane;) Zdecydowałam się jednak użyć do zmywania szamponu do włosów normalnych i przetłuszczających się z nagietka lekarskiego (Green Pharmacy), bo który lepiej oczyszcza. Najpierw umyłam dwa razy mocno masując skalp, po dotyku wydawało mi się, że to powinno wystarczyć, ale okazało się już w trakcie suszenia, że jednak nie wystarczyło i umyłam jeszcze raz.

    Moje wnioski są następujące:
    włosy były bardzo miękkie i miłe w dotyku po wysuszeniu, lekkie i sypkie, także po ciężkim olejku nie został nawet ślad.

    Nie będę już jednak nigdy więcej wcierać samego olejku, bo jestem na to zbyt leniwa;) Dla osób nie wtajemniczonych jeszcze w ten olejek wyjaśniam - że jest on gęsty i kleisty.
    Przy samej maseczce jak najbardziej na chwilę zostanę, jednakże tylko na włosach. Trzeba tylko pamiętać, by jeżeli nie nakłada się olejku na skalp, nie nakładać maseczki od nasady, ponieważ nafta kosmetyczna bardzo wysusza skórę głowy, a skóra bez olejku nie będzie zabezpieczona.

    PS Blondynki, które boją się przyciemnienia, mogą jajko zastąpić sokiem z cytryny:)

    OdpowiedzUsuń
  4. Jeszcze nie próbowałam szamponów z Green Pharmacy. Jeden z nich czeka na półce na swoją kolej.

    Co do olejku rycynowego, to jest on rzeczywiście "upierdliwy". Pamiętam, że zmywałam go metodą OMO. Najpierw odzywka Mrs Potters do włosów farbowanych, potem szampon Ziaja Figowy do włosów normalnych i odżywka do spłukiwania. Szampon oczywiście użyty dwa razy :)

    Nafta kosmetyczna stoi w szafce trochę zapomniana, chyba warto ją "odkurzyć". Z twojego opisu widać, że warto!

    pzdr

    OdpowiedzUsuń