niedziela, 27 stycznia 2013

Od zielonego soku.... do maseczek!

Zmotywowana pomysłem tygodnia dobroci dla skóry Aliny z www.alinarose.pl , którą większość makeupo- i naturo- i włosomaniaczek zna doskonale, pobiegłam do kuchni.

Przygotowałam zileoniutki sok...mniam!




zielony sok


Resztki po produkcji prezentują się następująco:



tzw "pulpa" ;)
Przepis na ten zielony sok jest banalnie prosty.

Składniki
  • zielony ogórek
  • garść szpinaku ( ilość szpinaku zależy od indywidualnych preferencji smakowych, ja robiłam dla większej grupy, stąd poszaleć ze szpinakiem nie mogłam)
  • cytryna/ limonka ( co aktualnie w domu mamy)
  • 2 jabłka ( i znowu, liczba jabłek dowolna. Chodzi o to, żeby smak soku nam odpowiadał)
Przygotowanie

Cytrynę obieramy ze skórki. Wszystkie składniki dokładnie szorujemy, kroimy na mniejsze kawałki i wrzucamy do sokowirówki/ wyciskarki. Gotowe!

Sok można przechowywać do 72h w lodówce. Jest jednym z moich orzeźwiających ulubieńców.
  • Ogórek jest znany ze swoich właściwości oczyszczających.
  • Szpinak jest źródłem witamin: C, B, E, K, A, magnezu, żelaza, cynku i potasu. (źródło)
  • Jabłka działają odkwaszająco na organizm.
  • Cytryny są źródłem wit C, wapnia i wit PP. (źródło). O nieocenionych właściwościach cytryn i innych owoców cytrusowych przygotuję oddzielny post.


Ale wracając do kuchni ;) Kiedy przygotowywałam sok, mój wzrok błądził po zawartości szafki kuchennej. A szalony mózg starał się "wychaczyć" coś, co można by nałożyć na twarz. W końcu to tydzień dobroci dla skóry...dajmy jej odpocząć od drogeryjnych produktów!

Moja kuchnia okazała się sezamem pełnym skarbów. Ogłaszam czas od 28.01 do 28 lutego czasem na domowe maseczki! Przynajmniej 1 tygodniowo. Tylko z naturalnych składników :)
Ależ będzie zabawa!

Will keep you posted!

sobota, 26 stycznia 2013

postanowienia? ....ale tak SERIO?

Mówią, że nowy rok to nowy początek.
Mówią " start fresh".
Mówią "zmień siebie, a zmieni się cały świat".



Mam naganny stosunek do postanowień, zwyczajnie...... nigdy ich nie dotrzymuję.

Zrobiłam ostatnio "rachunek sumienia" i stwierdziłam, że rzadko zdarza mi się postanawiać coś na poważnie. Zazwyczaj mamroczę sobie coś pod nosem, zajmuję się innymi sprawami, szybciutko zapominając o ewentualnych zmianach, które miały nastąpić.


Stąd podjęłam decyzję, żeby... POSTANOWIĆ!

Pojawia się pytanie: ale czemu Ty to sobie robisz dziecko? A no... dlatego, że zawodzę sama siebie ;/ Jest prawie koniec stycznia, a ja nie wprowadzam zmian ;( Nawet to miejsce jest zaniedbane, a nie tak miało być!W natłoku codziennych obowiązków, przytłoczona rzeczywistością POZWALAM SOBIE.. tak, tak! Ja pozwalam sobie "olać siebie samą". Bleah!!!


Ale nie tak zwyczajnie, że sobie postanowić i pozwolić postanowieniom zniknąć! W tym roku postanawiam publicznie. Jak większość z nas wie, publiczne obietnice są częściej dotrzymywane, bo wstyd przyznać się do porażki. Tym bardziej, jeśli porażka spowodowana jest własnym zaniechaniem, lenistwem, nieróbstwem, ect. 

Zatem drogie dzieci.....


POSTANAWIAM:


1. Doceniać to co mam, co mnie otacza.

Jako urodzona maruda, we wszystkim jestem w stanie dostrzec wady, niedociągnięcia. Przysparzam tym, sobie i innym, nerwów i wrzodów żołądka. A po co to komu? 

2. Rozszyfrować co mam w łazience

Mimo ogromnej miłości do pacykowania, do tej pory nie posiadłam wiedzy dotyczącej składów moich kosmetyków. Stąd postanawiam, amatorsko przeanalizować składy kosmetyków w mojej łazience. 

3. Kręcić

Czyli nic innego jak samodzielnie wytwarzać mazidła ;) Co jednocześnie rozwija, relaksuje i poprawia samopoczucie. Nieustannie edukować i doskonalić się w tym kierunku, testując na sobie i niewinnych osobach postronnych.

4. Zadbać o dietę

Kocham jeść. Nie jest to żadna tajemnica ;) Jednak coraz częściej zastanawiam się, jak to co jem wpływa na mnie. Po kilku eksperymentach, przeprowadzonych na sobie samej, i lekturze ciekawych artykułów, jednoznacznie potwierdzam, że samopoczucie jest ściśle powiązane z dietą. Stąd postanawiam, zadbać o codzienne występowanie owoców i warzyw w mojej diecie, ze szczególnym naciskiem na świeże soki.

5. Zadbać o formę

Mówię o tym z pewną dozą nieśmiałości... słaba jestem w te klocki. Oczywiście podziwiam efekty pięknych pań i panów, ich samozaparcia i siły ponad własne lenistwo. Ehmm....ale słowo się rzekło.... 3x tygodniu ćwiczę. Kto wie co się stanie... 

6. Blogować ;)

Śmiało i bez żadnego skrępowania zapisywać, dokumentować i mościć się w tym miejscu w sieci :D





  
rawforbeauty.com




Now boys and girls...wish me luck!